piątek, 18 lipca 2014

Minty Second Hand

Hej, hej :) 
Zapraszam tu: KLIK


Pięknego weekendu!

Podobno ma się żar z nieba lać. 
Nic tylko plaża!
Morska bryza i wiaterek
Wolicie leżak czy pled na ciepłym piasku? 
Ponoć polskie wybrzeże słynne jest z powodu wygradzania na plażach małych kameralnych podwórek ;)
 Już nie wystarcza jeden parawan chroniący przed wiatrem, teraz rozstawia się 3 albo i 4. Wiecie coś na ten temat?
Czy to taka nasza polska przypadłość, żeby się grodzić i izolować? Nad Morzem Północnym, Bałtykiem od strony Danii czy Szwecji, Morzem Jońskim, Egejskim, czy Adriatykiem nie widać czegoś takiego. 
Hmm...
Pięknego weekendowania Wam życzę :)
---
Ewa



Kosz w kolorze minty przywieziony ze Szkocji, z pięknego sklepiku ze starociami niedaleko mojej ulubionej kawiarenki.
On sam stary raczej nie jest, ale i tak go uwielbiam


wtorek, 15 lipca 2014

Groszek, pastele i poziomki- zdjęciowo

Siedzimy sobie z Ignasiem w chłodnym domu, leniuchujemy trochę, choć w kuchni ciągle jest coś do zrobienia, no i działam tu, z wielką przyjemnością z resztą :)
 Wczoraj znów robiłam galaretkę z porzeczek, tym razem z czarnych. Wyszła obłędnie, przepis podawałam tu: KLIK i polecam, polecam mimo dużej ilości cukru.
Czasem trzeba przecież życie osłodzić, a jak można to zrobić domowym dżemem- tym lepiej
Robienie przetworów nie jest dla mnie udręką, uwielbiam jak owocowe zapachy roznoszą się aż po sam dach. Staram się tak planować pracę, albo w zasadzie nie planować ;) że słoiki robią się właściwie mimochodem ;) 
Jutro przyniosę z targu kolejną porcję do przetworzenia
W niedługim czasie chcemy się wybrać całą ferajną gdzieś w Polskę. Myślimy o naszym Morzu, Kaszubach i Mazurach. Podróżujemy ze sprzętem biwakowym więc przenoszenie się z miejsca na miejsce nie stanowi większego problemu. Rozglądam się za fajnymi campingami, może ktoś coś podpowie? Lubimy kameralne, ustronne miejsca, nie kurorty, najchętniej z lasem i wodą w pobliżu. Jeśli do tego dojdzie jeszcze przyzwoite zaplecze sanitarne- będzie idealnie :)
Przed wyjazdem zapraszam Was na wyprzedaż do Minty Sklepu. Wszystkie produkty, i te nowe, i te z kategorii Total Sale będą teraz tańsze o 10%. By otrzymać zniżkę wystarczy napisać na mintyhouse@gmail.com maila o treści MINTY LATO, złożyć zamówienie i poczekać na maila z obliczoną kwotą do wpłaty.
Zamówienia powyżej 150 zł będą dodatkowo umilane małą niespodzianką :)
Zamówienia powyżej 250 zł również + wysyłamy je za 0 zł ( należy wybrać Odbiór osobisty po przedpłacie )
Uff, mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam
Życzę Wam miłego wieczoru, o smaku lemoniady z arbuza :p i pachnącego kwiatkami groszku
---
Ewa




Zioła i jednoroczne kwiaty kupuję na targu zazwyczaj od tego samego pana i zawsze wtedy dostaję poziomkę gratis :)
Tu w kubku od Krima&Isa, który można  zakupić na minty wyprzedaży: KLIK -10%







piątek, 11 lipca 2014

Owocowe prztwórstwo

Przetwarzam pełną parą: jagody, wiśnie, porzeczki czarne i czerwone, ostatnie truskawki.
Dzięki Mamie mojej koleżanki Gosi poznałam przepis na przepyszną owocową galaretkę, czyli dżem bez pestek i kawałków owoców, za to z idealnie gładką konsystencją, błyszczącą i nieziemsko smaczną, idealną do posmarowania kawałka drożdżowego ciasta :P czy chrupiącej grzanki
Przepis pochodzi z książki, na której punkcie oszalałam. Przeszukałam już podwoje portalu aukcyjnego i znalazłam, już do mnie jedzie. Książka Kucharz Polski autorstwa Marji Śleżańskiej, z okresu międzywojennego. Pisana jest przepięknym językiem i można w niej znaleźć wiele przydatnych babcinych sposobów na wszelkie domowe kłopoty. Jak książka dotrze, to podzielę się z Wami wszelkimi wrażeniami. Na Allegro jest kilka egzemplarzy, gdyby ktoś miał ochotę zakupić. Tymczasem podaję oryginalny przepis na galaretkę z porzeczek:

Obrać czysto porzeczki z gałązek i opłukać. Zagotować w rądlu 1 litr wody i nakłaść do niej tyle porzeczek, aby mogły się gotować: skoro będą miękkie, przecedzić je przez worek lub gęste sito. Na 1 litr soku wziąć kilo cukru, nalać go sokiem, gotować i szumować, dopóki galareta nie będzie się osadzała na łyżce: następnie postąpić jak z wszyskiemi galaretami

:D

Czyli wlać do słoików gorący płyn, oczyścić brzeg słoika, dokładnie zakręcić i odstawić do góry dnem 
Po kilku godzinach płyn zamienia się w galaretkę 
Tak wiem, cukru dużo, ale bez niego nic z tego by nie wyszło
W taki sam sposób przetworzyłam wiśnie, efekt jest równie pyszny



Dziś do sklepu wreszcie dotarły długo wyczekiwane druciane koszyki z uszami.
Znajdziecie je tu: KLIK
No i cóż, jeden taki zostanie w Minty House ;)
Przywiezione dziś z targu pierwsze letnie jabłka pasują do niego idealnie



A na koniec odpowiedź na Wasze pytania czym malowałam żółte krzesło
Numer farby to H 302
Półlitrowa puszka kosztowała około 30 zł
Pierwszą warstwę malowałam pędzlem, dwie kolejne przy pomocy małego gąbkowego wałka


Pozdrawiam Was serdecznie :)
I cieszę się bardzo, że spodobała się Wam moja opowieść o podróży do Szkocji
dziękuję za wszystkie Wasze komentarze i gratulacje dla moich sportowców

Miłego dzionka
---
Ewa



środa, 9 lipca 2014

Szkocja

To nie był typowy urlop, do Szkocji pojechaliśmy z misją ;)
Głównym celem był start naszego przyjaciela Artura w ekstremalnym triatlonie o nazwie Celtman. Więcej na temat tego nieprzeciętnego wydarzenia możecie poczytać tu: KLIK Na zdjęciu w tle jest nasz dzielny wojownik. Fotka została zrobiona przed wejściem do fiordu, w którym temperatura wody wynosiła 10 stopni. Dystans do przepłynięcia to 3100 m ( skrócono z 3800 ze względu na niską temperaturę wody ) Dla mnie to zupełny kosmos!

Po pływaniu rower: 202 km po szkockich górach i dolinach, potem już tylko maraton do przebiegnięcia ;) w tym wspinaczka na górę porównywalną do naszego Kasprowego.
Artur skończył na fantastycznym 12 miejscu, a w swojej kategorii wiekowej był piąty! Maszyna nie człowiek, Iron Man w końcu
Duma, duma i jeszcze raz duma!

Impreza świetna, z niesamowitym klimatem, kameralna i bez zadęcia, wzruszająca, pozytywna, super!
Dla wszystkich zawodników- ogromny szacunek i podziw, dla kobitek w szczególności, tych małych, drobnych, na pozór kruchych, a w sercach wojowniczek.
Marek, mój dzielny mąż był oficjalnym supportem, wymaganym na tego typu imprezach. Część dystansu biegł z Arturem ( wcześniej wspomniana góra i jeszcze trochę do mety, w sumie 24 km) Ja z kolei byłam supportem supportu ;) moja obecność to spore ułatwienie logistyczne, no i podobno moja zupa pomidorowa była też ważnym elementem odżywiania zawodnika na trasie ;)
Tak wielu niesamowitych emocji dawno nie przeżyłam. Ciężko mi pisać o wzruszeniach, które towarzyszyły mi od wyjścia pierwszego zawodnika z wody, aż do momentu przekroczenia mety przez Artura z Markiem wespół. Duma podwójna :)  Do tej pory na samo wspomnienie mam gęsią skórkę. To bardzo ważne wydarzenie dla Marka, który już jakiś czas temu wpadł jak śliwka w kompot w tematy tri, a dzieli się tym tu: KLIK





Nie dałam rady przebić się z aparatem przez media ;)



:)

Sporą część siedmiodniowego wyjazdu zajęła nam podróż. Do Szkocji pojechaliśmy samochodem, z namiotem na dachu i drugim malutkim naziemnym ;)
Podróż szkockimi drogami sprawiła, że mam teraz w głowie same zielone widoki, zieleń aż w oczy kłuje, niesamowite szkockie góry, maleńkie urokliwe wioski, albo samotne białe domki na zboczach. Z kolei na wybrzeżu Morza Północnego zielone klify, zamki na nich, maleńkie przystanie, mewy fruwające nad głowami ( o i tu należało zachować czujność ;) patrząc na niektóre okna, samochody i chodniki )
Klimatyczne miasteczka z kamiennymi domami i przepięknymi ogródkami.
Ogródki! 
Fantastyczne, inspirujące, pełne kwiatów, tych kochanych przeze mnie najbardziej: lawenda, ostróżki, floksy, łubiny, rumianki... i róże! Fantastyczne różane ogrody, róże pnące się po ścianach, drewnianych gankach, metalowych furtkach. 
Cudowne!
W Edynburgu odwiedziłam sklep Cath Kidson
No przecież nie byłabym sobą ;)


Poległam przy tekstyliach wszelkich, nie mogłam wyjść z pustymi rękami ;)
Teraz paraduję ze świetną bawełnianą, dwustronną torbą w róże :D w sam raz na lato
Z podróży za granicę zawsze wracam z magazynami wnętrzarskimi. Tym razem przywiozłam 10 różnych tytułów. Co wieczór się nimi delektuję
Czemu u nas jest tak mało pięknych magazynów się pytam?


















Powyższe zdjęcie z miejsca, które mnie zauroczyło. Chyba przez swoją prostotę, no i przemiłą właścicielkę. Wszystko na metrażu mniejszym od mojej kuchni
Wypiliśmy tam pyszną kawę i zjedliśmy nieziemsko smaczne ciasto orzechowe :P
A ja się nawet trochę rozmarzyłam, Marek to złapał :)



A tu złapał nas Artur, pod destylarnią niesamowitej szkockiej whisky: KLIK
Raj dla zmysłów, nawet jak człowiek nie do końca jest w formie po intensywnym wieczorze ;) ale w końcu było co świętować 

Wyjazd soczysty, inspirujący, dużo śmiechu z chłopakami miałam, akumulatory naładowane :)
Teraz powoli wracam do pracy i tej zawodowej, i zdjęciowej i kuchennej
Przetwarzam lato i zamykam w słoiki. 
Niebawem podzielę się z Wami sprawdzonymi przepisami
Maluję meble: dwa krzesła, jedno, żółte już skończone, drugie będzie w kolorze minty, podobnie jak witrynka od starego kredensu, która, mam nadzieję, niebawem zawiśnie nad kuchennym stołem.
W planach jest rewolucja na tarasie, znowu, jak co roku ;)
Może tym razem skuteczna 

No to kochani, dziękuję, że wpadliście :)
Dobrej nocki życzę
---
Ewa




poniedziałek, 7 lipca 2014

Wakacyjnie

Dzień dobry, cześć i czołem :)
Ach, nie wiem od czego zacząć. W myślach układam posta o naszym minty wyjeździe do Szkocji, o powrocie do domu, o moich ogrodowych zachwytach, o konfiturach i wnętrzarskich magazynach
Lada chwila wszystko uporządkuję i napiszę
Tymczasem robię letnie remanenty. Impulsem był remont w łazienkach, a potem to już jakoś tak poszłoooo
Pozbierałam trochę rzeczy i wrzuciłam do Minty Second Hand, o tu: KLIK


Teraz lecę zrobić porządek na głowie, bo nikt nie chce uwierzyć, że włosy na skroniach zjaśniały mi od Słońca ;) 
Pokażę Wam jeszcze jedną z moich pamiątek z podróży, jest oczywiście w kolorze Minty, nie mogło być przecież inaczej :)
Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego razu
---
Ewa





poniedziałek, 23 czerwca 2014

Hej hej :)

Żyję, jestem, mam się dobrze
Dziękuję za troskę :D
Mam też nadzieję, że u Was wszystko gra
Dopinam, co dopiąć mogę i pakuję walizkę
W środę z samego rana wyruszamy z Markiem w krótką podróż. 
Przywiozę na pewno masę wrażeń i zdjęć.
Dobrego tygodnia!
Dziękuję za wszystko, że jesteście
---
Ewa




Króliczki dzidziusie, wysokie krzesełka, koty już tylko w męskim wydaniu, walizki w sam raz na królicze wakacje znajdziecie tu: KLIK


Paaaa